Postaram się opisać wszystko od początku, być może informacje te przydadzą się komuś, kto planuje podróż do Stanów. Zacznę więc od tego, że lecieliśmy do USA 30.12.2009r. z lotniska w Warszawie do Newark w New Jersey. To dlatego, że mój teść Wojtek mieszka wraz ze swoją partnerką Agnieszką w świetnym domku w Canadensis, w Pensylwanii. Newark to najbliższe od nich lotnisko, do którego mogliśmy się dostać bez przesiadek, na czym nam zależało podróżując z małymi dziećmi (2 i 5 lat). Na Okęciu odprawa przebiegła szybko, zwłaszcza że pasażerowie z dziećmi wpuszczani są wszędzie bez kolejki. Procedury bezpieczeństwa dość ostre, było to kilka dni po wpadce nieudolnego na szczęście Nigeryjczyka, który próbował sklecić bombę na pokładzie samolotu. U nas Nigeryjczyków ani innych typów budzących zaniepokojenie na pokładzie nie było, więc humory dopisywały. Lot przebiegł, a właściwie przeleciał bardzo dobrze, dzieci jakoś wytrzymały, my też. Mnie bardzo podobała się możliwość popijania do oporu whisky z colą. Może dlatego tak szybko mi ten lot upłynął
Fajną sprawą jest to, że siedzieliśmy przy oknie (na lewej burcie) i lecąc nad Nowym Jorkiem mieliśmy super widok na Manhattan. Odprawa w Newark bez kłopotu, skanowanie odcisków, zdjęcia, tak aby ślad po polskich turystach pozostał w USA nawet jeśli oni sami zdecydują się grzecznie opuścić USA. Na lotnisku czekał na nas Wojtek, z którym pojechaliśmy w dalszą drogę do Pensylwanii. Samochodem z Newark jechaliśmy jakieś 2 godzinki tak że późnym wieczorem dotarliśmy do celu.





Floryda Brak komentarzy